Psychologia, neuropsychologia, mózg

Weź pigułkę, weź pigułkę

Tabletka na pamięć, tabletka na inteligencję, tabletka na stres, tabletka na skupienie, tabletka na brak zmęczenia… mnogość i popularność neuromedykamentów prędzej czy później musiała wywołać dyskusję na tle etycznym. W końcu żyjemy w czasach, gdy prozac zapisywany jest 7letnim dzieciom by radziły sobie ze stresem w szkole. Czego dokładnie dotyczy problem?

Przed sesją, w studenckich miastach, nie dostaniemy w aptekach tussipectu. Za to pełno go w akademikach. Ten specyfik przeznaczony do leczenia kaszlu, zawiera chlorowodorek efedryny – substancję, która działa podobnie do amfetaminy. Studenci biorą więc po kilka tabletek i z radością zasiadają do nauki. Kołotanie serca i odwodnienie organizmu to przecież niewielka cena za dobre stopnie w indeksie. Mądre? Nie, ale przecież wszyscy tak robią…

Przed dużymi występami większość z nas ma tremę – zimne, spocone dłonie, uczucie gorąca, pustka w głowie. W świecie show-biznesu normą stało się więc zażywanie beta-blokerów – środków zapisywanych przez lekarzy by złagodzić symptomy pobudzenia, zdenerwowania. Leki te, stosowane codziennie, coraz bardziej uzależniają od siebie artystów. Występujący nie mogą pozwolić sobie na wpadkę, więc na wszelki wypadek biorą blokery przez każdym występem. W ten sposób łatwo zapomnieć o swoich naturalnych granicach odporności na stres i na każdą trudną sytuację nauczyć się reagować nerwowym sięganiem do kieszeni po tabletkę. Takie ciche przyzwalanie na blokery czy tussipect sprawia, że społeczeństwu powszednieje ten problem. Czy neurostymulanty staną sie tak popularne jak mała czarna z rana?

Psychologowie Barbara Sahakian i Sharon Morein-Zamir w swoim artykule zgadzają się, że rozwój medycznych neurowspomagaczy pomaga osobom chorym czy cierpiącym z powodu wypadku. Terapie oparte na odpowiednim dozowaniu leków pomagają starszym personom, którym przytrafił się los życia z chorobą alzheimera czy dzieciom z ADHD. No właśnie… dzieci.

Już nie tylko chore szkraby są karmione medykamentami (karmione, bo przecież same nie są w stanie podjąć decyzji o wzięciu leku, bądź nie), lecz też zupełnie zdrowe. Tak jak wspomniany we wstępie prozac, reszta stymulantów również staje się coraz bardziej powszechna i akceptowana w powszechnym użyciu. Koncepcja wyścigu szczurów, wymusza na rodzicach staranie się o jak najlepsze wyniki swoich pociech – często więc idą na skróty dopisując do codziennej diety, obok płatków nesquik, garść tabletek na poprawę funkcji mózgu. I bynajmniej nie są to tabletki z tranem czy miłorzębem.

Co z tym fantem zrobić? Zabronić dzieciom neurostymulantów? Prócz silnych leków z tej rodziny, nie znamy długotrwałych konsekwencji ich stosowania – nie ma więc wyraźnych podstaw do wprowadzenia zakazów. Zresztą gdy w podstawówce nasza pociecha zobaczy, że przed sprawdzianem kolega łyka 5 zakazanych tabletek, jeszcze bardziej zapragnie ich używać. Najsmaczniejsze jest przecież jabłko serwowane przez biblijną Ewę.

Modafinil, środek pobudzający psychomotorycznie, jest lekiem często stosowanym by zapobiegać skutkom jetlagu. Osoby które często podróżują, np. stewardessy, cenią sobie ten specyfik. Dave Munger na swojej stronie stara się znaleźć odpowiedź na pytanie kiedy kończy się stosowanie stymulantów w potrzebie, a kiedy zaczyna się oszukiwanie (branie sztucznych wspomagaczy może być określone przecież jako oszukiwanie). Gdy student czy profesor zażywa lek, by zwalczyć złe samopoczucie po długim locie, jest to zachowanie uznane jako poprawne. A co jeśli ta sama osoba musi po prostu do trzeciej nad ranem siedzieć nad książkami czy ważnymi dokumentami? A co, jeśli modafinil po prostu pozwala mu pozostać na bieżąco z wszystkimi codziennymi sprawami?

Proces ewolucji uczynił z nas organizmy działające optymalnie w stanie homeostazy organizmu. Technologia jednak aż krzyczy by ją zaprzęgnąć do poprawy tego, co wydaje się możliwe do usprawnienia. Takiego usprawnienia funkcji poznawczych chciałby każdy z nas. Zazdroszczę osobom, które genetycznie odziedziczyły wspaniałe możliwości swojego mózgu – znają kilka bądź kilkanaście języków, przeczytawszy raz tekst doskonale go pamiętają czy po prostu myślą szybko, błyskotliwie i kreatywnie. Widząc co możemy wycisnąć z naszych neuronów z chęcią zerkam na nowości w świecie tabletek. Tylko tak jak w sporcie, za doping czeka nas wykluczenie z wyścigu, jakie konsekwencje mogą wiązać się z dopingiem mentalnym?

Your subscription could not be saved. Please try again.
Pomyślnie zapisano adres! Sprawdź swoją skrzynkę!

Ostatnie artykuły

Przeszczep mini-mózgu

Badania nad ludzkim mózgiem są dość problematyczne. Nie dość, że sam organ jest nieco skomplikowany, to trudno o ciągły i łatwy dostęp do ochotników czy pacjentów. Pewnym przełomem ostatnich lach okazały się hodowane w laboratorium ludzkie organoidy zwane mini-mózgami. Owe mini-mózgi, dzięki publikacji w najnowszym Nature, jeszcze raz wbijają się buciorami na salony neuronauki — tym razem w głowie laboratoryjnego szczura.

Hipno-Chajzer

Poczucie kontroli jest bardzo ważnym aspektem ludzkiej psychiki. Przy hipnozie jednak całkowicie oddajemy się we władanie hipnotyzera. Na czym ten stan polega?

Losowe artykuły

9 Comments

  1. Torlin

    Bardzo mądra notka. Ja kiedyś wpadłem w przerażenie, kiedy usłyszałem w jednej z reklam telewizyjnych; “Mnie nigdy nie boli w ciągu dnia głowa, bo od razu biorę rano proszek”. Zięć, który często bywa w USA powiedział mi, że to jest w Stanach normalne.
    Telochu! Jest to problem (proszki i dzieci), ale np. w szeroko rozumianej mojej rodzinie (pewnie z 30 – 40 małych dzieci i w wieku szkolnym ) nie słyszałem o takim wypadku.

    Reply
  2. Teloch

    Dzięki drogi Torlinie. Muszę przyznać, że byłeś inspiracją tej notki – chciałeś temat bardziej otwarty niźli czyste informacje naukowe więc wybrałem etykę.

    Co do realiów przeze mnie prezentowanych, odnoszę się tylko do sytuacji w USA. My, na szczęście, jesteśmy jeszcze “100 lat za murzynami” w tym temacie. Oczywiście prócz tussipectu – bo to się dzieje na moich oczach ;)

    Reply
  3. Torlin

    Drogi Telochu!
    U mnie w blogu przy okazji dyskusji o kalendarzach wzmógł się spór o fizjologicznych przyzwyczajeniach ludzi, np. siedmiodniowy tydzień pracy czy obrót dwudziestoczterogodzinny i eksperyment w jaskini. Może Ty trochę więcej pamiętasz z tego eksperymentu? Jak ja pamiętam, to organizm sam decydujący o godzinach pracy, snu i wypoczynku wolał okresy szesnastogodzinne, a nie ośmio. Ale mogę się mylić.

    Reply
  4. Hoko

    A ja Wam powiem, że te dzisiejsze leki to tylko drobny i nieśmiały wstęp do tego, co nas czeka za lat kilkanaście czy kilkadziesiąt. Zresztą problem będzie znacznie poważniejszy, bo na razie sami bierzemy, a w przyszłości być może będzie nam to podsuwane w rozmaitych produktach – a jednocześnie powstaną nowe specyfiki, które będą powodować znacznie poważniejsze skutki.

    Reply
  5. Teloch

    Hoko – Zgadzam się z Tobą – myślę, że tutaj genetyka wciśnie swoje trzy grosze. Na razie naukowcy mogą bawić się w produkowanie kartofli z omegą 3 i innymi naturalnymi, zdrowymi rzeczami, lecz prędzej czy później bardziej silne i bardziej chemiczne stymulanty będą wzbogacać naszą dietę. Teraz możemy jedynie zadowalać się takimi pomysłami jak mydło z kofeiną ;)

    Koza – Dzięki ;) staram się jak mogę ;)

    Reply
  6. zeen

    Kilkadziesiąt lat to perspektywa tak odległa, że trudno wyrokować. Mnie się wydaje, że pogoń za lepszym i wydajniejszym człowiekiem dojdzie do kresu w miarę poznawania skutków działania różnych specyfików. Nie wykluczam wprowadzenia zmian genetycznych, ale wyobrażam sobie, że działać będą na początku ruchy odrzucające interwencje farmakologiczne w naturalny rozwój człowieka. Możliwości technologiczne pojawiają się szybciej niż możliwość obserwowania skutków ich wprowadzenia i to jest problem. Dlatego jeszcze długo wstrzemięźliwość wszelka będzie w cenie….
    Pozdrawiam

    Reply
  7. Hoko

    zeenie, obawiam się, że tym kresem będzie koniec człowieka…

    Reply
  8. MuKuL

    Ja od siebie dodam fajny artykuł zestawiający suplementy pobudzające pracę mózgu:

    http://szybkanauka.net/suplementy?skutecznosc

    Co do powszechności leków… tak, to jest problem. Lekarze mówią już o tym od dawna. Moja własna mama jest taką “lekomanką” i nawet w jej ustach dziwnie brzmi zasłanianie się chorobą, gdy łyka 20 leków dziennie (w tym jeden na żołądek by się przez te wszystkie nie rozwalił).

    Powszechność napojów energetycznych typu Tiger, RedBull czy innych. Tu prócz lekarzy jeszcze media zwracają na to problem. Nie tak dawno rozmawiałem o tym z moją krewną, która pracuje w sklepie. Ludzie już w podstawówce przychodzą i biorą to ze sklepowych półek. Najgorsze, że kofeina działa uzależniająco i bynajmniej nie fizjologicznie (w przypadku napojów energetycznych), ale psychicznie – dlatego dzieciaki przychodzą po więcej.

    Śšwiat idzie do przodu, więc ludzie, żeby nadążyć biorą tego coraz więcej i więcej stopniowo przesuwając granicę “normalności” tak by wszystko było niezauważalne.

    Tak jeszcze na koniec komentarza coś luźnego – francuski kawałek o kawie:

    http://www.youtube.com/watch?v=-UsR9Ap41R8

    Smacznego ;-)

    Reply

Submit a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Pin It on Pinterest