Psychologia, neuropsychologia, mózg

Bąbelki w mózgu

Muzyka jest sztuką i jako taka musi być różnorodna. Każdy z nas ma w tym gąszczu stylów i wykonawców wypatrzone swoje perełki. Te ulubione zespoły zmieniają się w naszym życiu wraz z upływem czasu, jednak część z nich pozostaje na podium w roli “klasyki”, której przecież trzeba słuchać, a przynajmniej znać. Co jednak sprawia, że jedna piosenka jest dla nas czystą radością, miłym przeżyciem i często do niej powracamy, a wysłuchawszy innej mamy ochotę ogłuszyć się na zawsze wiertarką? Jaka wartość kryje się za melodią, która zostaje “klasykiem”?

Po przesłuchaniu jakiegoś utworu zazwyczaj wiemy już czy nam się podoba czy nie. Tylko niektórzy wykonawcy zmuszają nas do kilkukrotnego przesłuchania swoich dzieł by się do nich przyzwyczaić, polubić z czasem. Tacy są na ten przykład wykonawcy muzyki alternatywnej (której osobiście nie rozumiem :>). Jednak gdy dochodzi do słuchania muzyki dla mnie przyjemnej, ujawnia się to takimi symptomami jak gęsia skórka na rękach, miłe dreszcze na karku oraz coś, co mój dobry kolega określił mianem “bąbelków w mózgu”. Istotnie, coś się w owej szarej masie komórek musi dziać, skoro tak na mnie działa Clint Mansell a już nie chłopcy z Just5.

Owe bąbelki aktywują dość znaczną i odmienną od zwyczajnego analizowania bodźców słuchowych część mózgu. Przekonała sie o tym 25-letnia Stacey Gayle, która do niedana cierpiała na epilepsję muzykogeniczną. Stan jej był dość poważny – 10 poważnych ataków padaczki dziennie stanem dość miłym nazwać nie można. Najciekawsze w tym przypadku jest jednak to, że za część owych napadów odpowiadał Sean Paul – nie tyle potrząsał ową młodą kobietą, co jego muzyka sprawiała, że doznawała ona niekontrolowanych wyładowań neuronalnych. Ponad 100 elektrod wszczepionych do jej prawej półkuli ukazało obszary, które aktywują się podczas słuchania tej muzyki typu “dancehall” (może ukażę teraz swoją ignorancję, ale – WTF? :>). Wycięcie owych “chorych” partii kory sprawiło, że pacjentka wyzdrowiała. Może już bez obaw słuchać swojego ulubionego muzyka – tylko czy nadal będzie czerpać z tego przyjemność? Czy nie zostały wycięte owe bąbelki? W końcu 7,5 cm odcinek kory skroniowej to nie jest ot taki sobie ubytek a niestety dalsze losy owej pani nie są mi znane…

Chociaż moje bąbelki też zaczynają się w tej okolicy objawiać, chciałbym je kiedyś dokładniej zlokalizować.

Dość ciekawym rozwiązaniem szukania preferencji muzycznych u gości klubów zajęli się naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles (UCLA). Na imprezie dobra muzyka jest gruntem udanej zabawy. A dobra muzyka klubowa to taka, którą lubią wszyscy w klubie. Dlatego też Amerykanie stworzyli system Smart Party, który w swoim zamierzeniu ma pobierać playlisty utworów z przenośnych odtwarzaczy ludzi przebywających na sali, a następnie uśredniać styl i wyszukać najbardziej masowy target. Następnie albo wybiera ulubioną “popową” muzykę ze swojej bazy lub puszcza utwory bezpośrednio z przenośnych odtwarzaczy uczestników imprezy. Autorzy przekonują, że system zadowoli każdego kto będzie się bawił na takim party. Jak to wyjdzie w praniu zobaczymy – lecz już sobie wyobrażam ludzi, którzy przychodzą z plikami, które tylko nazwą przypominają popularne utwory a w treści czai się niespodzianka, na którą Smart Party jeszcze nie jest przygotowany :>

Tak czy inaczej – jestem ciekaw jak u Was przejawiają się owe bąbelki? Co skłania Was do nazwania piosenki kultową a co ulubioną lub tylko lubianą? Czy macie jakieś szczególne odczucia z muzyką związane?

I na koniec – ostatnio toczyłem zażartą dyskusję o nowej płycie Strachów na lachów pt. Autor. Jestem ciekaw jak Wy się ustosunkujecie do tego tematu. Przedstawiam Wam jedną z piosenek z tejże płyty. Oceńcie ją w sondzie ;)

[audio:08 SZKLANA GORA.mp3]

[poll=2]

Your subscription could not be saved. Please try again.
Pomyślnie zapisano adres! Sprawdź swoją skrzynkę!

Ostatnie artykuły

Przeszczep mini-mózgu

Badania nad ludzkim mózgiem są dość problematyczne. Nie dość, że sam organ jest nieco skomplikowany, to trudno o ciągły i łatwy dostęp do ochotników czy pacjentów. Pewnym przełomem ostatnich lach okazały się hodowane w laboratorium ludzkie organoidy zwane mini-mózgami. Owe mini-mózgi, dzięki publikacji w najnowszym Nature, jeszcze raz wbijają się buciorami na salony neuronauki — tym razem w głowie laboratoryjnego szczura.

Hipno-Chajzer

Poczucie kontroli jest bardzo ważnym aspektem ludzkiej psychiki. Przy hipnozie jednak całkowicie oddajemy się we władanie hipnotyzera. Na czym ten stan polega?

Losowe artykuły

9 Comments

  1. Torlin

    Nie lubię odpowiedzi o sztuce “tak” bądź “nie”. Wolę to robić w skali (jak w “Seksmisji” – “to żółte – to dziewięć”)

    Reply
  2. Teloch

    Masz absolutną rację Torlinie – nie wpadła mi do głosy skala bowiem dyskusja, którą toczyłem na temat tej piosnki była skrajna w swoich ocenach.

    Postarajmy się jednak wybrnąć z sytuacji – od zera do piątki = Tak, od zera do minus 5 = Nie. 0 = nie wiem. Wyobraźcie sobie teraz skalę ;)

    Reply
  3. Hoko

    Ha ha, no to się dowiedziałem, jak nazywa się zespół, którego mój brat słucha :D Ale może wartałoby powiedzieć, że to piosenki Jacka Kaczmarskiego. Niektóre wyszły ok (Encore…), ale są i koszmary – np. Mury.

    A o tym Sean Paul to pierwsze słyszę…

    Reply
  4. Hegotf

    hehe, podoba mi sie charakterystyczny humor wpeciony w treść artykulu :)

    a co do muzyki to… ciezko cokolwiek utrzymac w ramie regul :P na pewno jest tak ze kawalek ktory bardzo sie podoba z czasem powszednieje – chociaz do wielu nadal pozostaje sentyment :)

    zastanawia mnie funkcjonalnosc muzyki.. bo tak: moze sluzyc do zabawy lub motywowac do rozwazan i przemyslen. To chyba glownie zalezy od emocji jakie sie ujawniaja przy sluchaniu..
    a wiec muzyka jest pożywką dla duszy i ciała ( w skrajnych przypadkach moze byc trucizną :> )

    A czy sluchanie muzyki cos rozwija/ usprawnia? :>

    Reply
  5. BIOHAZARD Inc.

    Muzyka właściwie każda, poza discopolo (i pochodnymi) oraz techno z wiejskiej zabawy – wszystko zależy od nastroju. Jednego dnia bardziej podchodzi mi psychedelic trance, innego Czajkowski, a jeszcze innego punk rock albo metal. Zdecydowanie jednak “ciary” przechodzą mnie podczas słuchania utworów wykonywanych przez orkiestrę symfoniczną. Szczególnie znane motywy z filmów, ale także klasyczne utwory np. Beethovena.

    Dużo zależy też od jakości sprzętu odtwarzającego – na słuchawkach można rozróżnić o wiele więcej szczegółów (o ile nie jest to kiepskiej jakości odtwarzacz mp3), ale na kolumnach muzykę dosłownie się czuje. Basy odbieram nie przez uszy, ale przez drganie powietrza w płucach i wibracje szkieletu ;]

    Jeżeli słucham czegoś na komputerze, to raczej nie spodoba mi się utwór w mp3 64 kbps, ale już w 192 kbps sprawiałby lepsze wrażenie. Chociaż przy porównaniu CD Audio z mp3 dźwięk z tego drugiego wydaje się płaski i pozbawiony “powera”. Z drugiej strony słuchając głównie mp3 można się przyzwyczaić i samemu korygować sobie odpowiednietony ;)

    Hegotf: Słuch na pewno – o ile niezbyt głośno ;)

    Reply
  6. Teloch

    Hegotf – Słuchanie muzyki klasycznej zwiększa chwilowo wyniki ludzi na testach IQ :> Jest też przecież efekt Mozarta, który ogólnie rozciąga się na większość artystów mu współczesnych…

    Funkcjonalność muzyki trudno określić. Wywodzi się z plemiennych tańców – więc była sposobem na relaks, ścieśnienie więzi członków grupy, może na wywołanie jakiś odmiennych stanów świadomości przez powtarzanie tego samego rytmu czy ruchów. I teraz możesz spotkać jaskiniowców na manieczkach :>

    Reply
  7. Hoko

    “Funkcjonalność” można rozumieć dwojako. Raz jako “skutki” wywoływane przez muzykę, a dwa jako powody, dla których zdolność percepcji muzyki w ogóle się u człowieka pojawiła. I w tym drugim wypadku żadnej ewolucyjnej potrzeby raczej nie było, a muzyka (i szerzej – sztuka w ogóle) pojawiły się jako pewien artefakt, skutek poboczny funkcjonowania mózgu i świadomości. To niejako widać też po sposobie działania muzyki na mózg: doznania estetyczne aktywują w mózgu rejony nagrody, te same, które są odpowiedzialne za jedezenie i seks.

    Biohazard:
    czyżby Kolega też audiofil? :D

    Reply
  8. DrLubicz

    Jeżeli chodzi o muzykę zauważyłam, że to co podoba mi się na pierwsze wrażenie później spada z mojej listy przebojów bezpowrotnie. Natomiast do wykonawców do których, jak piszesz, przekonałam się z czasem wracam często i z przyjemnością. Co ciekawe – to co się podoba najczęściej jest smutne. Trudno mówić o czymś, że jest ładne, gdy np bawi do łez lub (co gorsza) straszy.
    Interesująca strona :)

    Reply
  9. BIOHAZARD Inc.

    @Hoko: Wybacz za późny odzew, ale dawno mnie tu nie było.
    Taki lekki audiofil – niestety finanse nie pozwalają na rozwinięcie skrzydeł. Jakość odbieranego dźwięku zdecydowanie nie jest mi obojętna:)

    Reply

Submit a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Pin It on Pinterest