Psychologia, neuropsychologia, mózg

Neurotyczne szczurki

Śšwięta to czas radości, szczęścia, rodzinnych spotkań i oczywiście prezentów. Tysiące dzieci zaczynają w jednej chwili bardziej kochać rodziców, zaczynają bawić się elektronicznymi gadżetami czy ciepłymi skarpetami. Jedni najbliższe tygodnie spędzą nad nową konsolą do gry a inni… nad klatką. Chcę się Wam pochwalić moim prezentem i trochę przybliżyć historię psychologii.

Mówi się, że najlepiej przebadaną grupą są studenci psychologii z USA i szczury. O tych drugich pisałem już kilka razy a teraz sam zostałem opiekunem dwójki małych gryzoni. Osobowościowo są całkowicie różni – oba ciekawe, lecz jeden wycofujący się, strachliwy, introwertyk, a drugi szalejący, wchodzący pierwszy na drabinki i inne przeszkody ekstrawertyk. Wyglądem niemal identyczni, tylko mała plamka na czole Skinnera pozwala go odróżnić od Watsona… Ale skąd takie nazwy?

Watson. Dokładnie John Broadus Watson. To dopiero barwna postać! Ktoś, kto mówi:

Dajcie mi dziecko spłodzone przez dowolną parę rodziców i dajcie mi pełną kontrolę nad środowiskiem, w jakim będzie ono wzrastać – a sprawię, że wyrośnie na wybitnego uczonego, artystę, politycznego przywódcę, czy też, jeśli tylko będę tego chciał, zostanie pospolitym przestępcą.

…nie może być tuzinkowy. Jest uważany za jednego z najważniejszych twórców psychologii behawioralnej. W słynnym odczycie Psychologia jak ją widzi behawiorysta ostatecznie odrzucił wszelkie koncepcje traktujące o wglądach w siebie, introspekcjach, odczuciach czy świadomości. Wszystkie prawa zachowania człowieka ujął w zgrabnym “S-R”, czyli z angielska zasady bodźca i reakcji. Zasadę tą barwnie zademonstrował chcąc nauczyć 11-miesięcznego Alberta lęku przed szczurem. Małe dzieci niczego się nie boją – więc szkrab chętnie oglądał sobie latającego po pokoju gryzowania. Jednak gdy eksperyment się rozpoczął, jak tylko Albert zobaczył szczura, Watson walił w gong, wzbudzając u dziecka płacz. Nieprzyjemny dźwięk miał być bodźcem, którzy dziecko skojarzy ze zwierzęciem. Wynik eksperymentu był aż nadto udany. Nastąpiła generalizacja bodźca – Albert zaczął się również lękać rzeczy podobnych do szczura. Lęk zdawał się nie wygasać. Miesiąc po eksperymencie dziecko bało się nawet brody św. Mikołaja, a reakcja na futro była wręcz przeraźliwa. Więcej można przeczytać tutaj, a to obraz uwieczniony na taśmie:

Skinner z kolei to ukłon w stronę amerykańskiego behawiorysty Burrhusa Frederica Skinnera. Ten niedoszły pisarz dążąc ku rozwijaniu psychologii zahaczył też o filozofię, w której to zdobył doktorat. Dopełnieniem jego zainteresowań było zafascynowanie fizyką. Jak każdy behawiorysta skupiał się na badaniu zachowania, uznając, że nie można zbadać wewnętrznych stanów człowieka w obiektywny sposób, więc nie warto się nimi zajmować. Chcąc możliwie najbardziej skonkretyzować wyniki eksperymentów stworzył paradygmat badawczy zwany eksperymentalną analizą zachowania. Portal wiedzy onet.pl podaje też inną ciekawą informację:

Lansował kontrowersyjną koncepcję modyfikacji zachowania się młodzieży poprzez chirurgiczną ingerencję w funkcjonowanie mózgu.

A niby tak mu dobrze z oczu patrzy:

Jednak najbardziej popularną rzeczą, którą ten człowiek zbudował, jest słynna w światku psychologicznym “klatka Skinnera”. Jest to najprostsza metoda ukazująca proces uczenia się zwykle osadzanych w środku szczurów. Zwykle chodzi o kilka przełączników, zautomatyzowany podajnik pokarmu, może jakiś głośniczek, światełko czy inna druciana siatka pod napięciem. Licząc poszczególne próby można dokładnie zbadać z jaką szybkością gryzonie uczą się nowych umiejętności, jak bardzo podatne są na bodźce przyjemne czy nieprzyjemne – idealne do badania warunkowania instrumentalnego. Genialna prostota i praktyczność! Zobaczcie sami:

A oprócz tego próbował wykorzystać gołębie w sterowaniu pociskami przeciwko niemieckim okrętom wojennym…

A Wy macie jakieś pomysły na to, co moje szczurki mogą zdziałać? :>

Your subscription could not be saved. Please try again.
Pomyślnie zapisano adres! Sprawdź swoją skrzynkę!

Ostatnie artykuły

Przeszczep mini-mózgu

Badania nad ludzkim mózgiem są dość problematyczne. Nie dość, że sam organ jest nieco skomplikowany, to trudno o ciągły i łatwy dostęp do ochotników czy pacjentów. Pewnym przełomem ostatnich lach okazały się hodowane w laboratorium ludzkie organoidy zwane mini-mózgami. Owe mini-mózgi, dzięki publikacji w najnowszym Nature, jeszcze raz wbijają się buciorami na salony neuronauki — tym razem w głowie laboratoryjnego szczura.

Hipno-Chajzer

Poczucie kontroli jest bardzo ważnym aspektem ludzkiej psychiki. Przy hipnozie jednak całkowicie oddajemy się we władanie hipnotyzera. Na czym ten stan polega?

Losowe artykuły

12 Comments

  1. Ramzel

    Może warto by te Twoje szczyrki nauczyć latać, jak te gryzonie Wotsona? ;)

    Reply
  2. Jacenty

    Ja może odniosę się do osiągnięć behawiorystów. Włączyły się we mnie odruchy, które przejawiają się jako krytyczne podejście do behawioryzmu. Nie zgłębiłem co prawda, dlaczego reaguję alergicznie :) na Skinnera :) ale zgodnie z jego teorią nie ma sensu się tym zajmować :) No to może tyle zjadliwości pod kątem Skinneryzmu :) A teraz bardziej przyciężkawo :) Behawioryzm wniósł bardzo wiele w zrozumienie ludzkich zachowań. Jego kult w psychologii trwający przez długie lata niósł jednak ze sobą także działania stopujące mocno tę dziedzinę wiedzy. Przyjmując założenie, że nie ma sensu badać “wnętrza” bo nie potrafimy niczego powiedzieć o nim w obiektywny sposób, to założenie, które w jakimś sensie można uznać za katastrofalne. Spowodowało ono na długie lata kompletne wymazanie problemu “wnętrza” z zasadniczych nurtów psychologii akademickiej. Wnętrze wydaje się jednak istnieć i jak złośliwy chochlik daje o sobie znać każdego dnia. Rozwój nauki wydaje się być możliwy między innymi dzięki stawianiu śmiałych hipotez i testowaniu ich. Wydaje się istnieć wiele teorii poszkodowanych przez religijny fanatyzm redukcjonistów. Przykładem może być choćby podejście Rogera Penrosea do tak zwanego “trudnego problemu świadomości” (poczucia własnego istnienia). Ponadto samo pojęcie obiektywizmu zdaje się być problematyczne. Zaryzykuję hipotezę, że jedyne z czym jako ludzie mamy do czynienia to “neuro-obiektywizm” :)

    Reply
  3. Jacenty

    Jeśli o szczurki chodzi, fascynuje mnie jak zwierzęta doświadczają swojego wnętrza, gdybyśmy mogli uruchomić proces, który pomógłby nam to poznać, mogłoby to być naprawdę fascynujące ;)

    Reply
  4. Kasiapelasia

    Ci dwaj panowie to moje góru! Bo: po pierwsze dzięki nim mam pracę, a po drugie odkryli nie tylko elementy stymulacji rozwoju/wychowania etc etc. Utrwalając pewne rzeczy w małym człowieczku poprzez behawioryzm, odkrywam lepiej jego osobowośc, to co on lubi, na co zareaguje płaczem, a na co śmiechem. Pomimo tego że nie mówi, wiem kiedy dla niego za mocno świeci słońce, kiedy boli go paluszek, a kiedy chce jeśc. Każdego dnia zdobywam z nim kontakt i uczę się jego komunikatów. Gdyby dodac tutaj czynnik wpływający na nasze relacje jakim jest działanie “mózgu społecznego”, czyli po prostu uczucia, empatia, emocje – prawdopodobnie zweryfikowanie tego wszystkiego co do tej pory zrobiłam zajęłoby mi dużo więcej czasu. Mając na codzień behawioryzm zarówno w teorii, jak i w praktyce, zaczynam nim przenikac. Patrze przez niego na świat i zaczynam rozumiec mnóstwo sytuacji życiowych – relacje partnerskie, kłótnie, wieczne trwanie w patologii, uzależnienie od drugiej osoby, podejmowanie decyzji życiowych – i jeszcze dużo dużo dużo. Przewiduje przyszłośc, bo uzależniam jedno od drugiego – a to się robi jak matematyka – zamknięte, spójne i logiczne. Coś na kształt surowego wzoru pomieszanego z życiową tablicą Galtona. A szczura nigdy nie miałam, ale myślę że komendy typu “siad”, czy “łapa” nie wypalą :)

    Jacenty -> też wiele razy zastanawia mnie, jak zwierzęta doświadczają swojego wnętrza i czy w ogóle je doświadczają. Wydaje mi się, że należałoby najpierw zbadac dokładnie ich mózg, a dokładniej przodomóżdże :>

    Reply
  5. Teloch

    Jacenty – Zwierzęta nie opracowały języka w naszym rozumieniu tego słowa, dlatego tak trudno nam badać zależności ich zachowania pod względem wewnętrznych procesów. Zgadzam się jednak, że odrzucanie czegoś tylko dlatego, że nie można tego zmierzyć jest upraszczaniem. Tej zmiennej JESZCZE nie możemy wprowadzić do wzoru zachowania, ale nie znaczy to, że życie wewnętrzne zwierząt jest nudne – wręcz przeciwnie! Zwłaszcza w przypadku naczelnych niejednokrotnie mogą nas zaskoczyć swoją kreatywnością, skojarzeniami, pomysłowością – PYK!

    Ale sama świadomość jest mechanizmem tak złożonym, że odkrycie o co w niej chodzi będzie zasługą raczej, przy dobrych wiatrach, naszych prawnuków. Jej koncepcje wydają się jednak arcyciekawe – np. to, że świadomość tylko na szybko interpretuje to co się już stało. Śšwietnie skonstruowane eksperymenty mogą bardzo przekonująco zburzyć przekonanie o tym, że jesteśmy panami we własnym domu.

    Kasia – Dzieci łatwiej rozszyfrować, bo dopiero poznają zasady gry społecznej. Ale rzeczywiście, behawioryzm jest chyba jedną z najlepiej przewidujących przyszłość zachowania dziedziną psychologii. Razem z psychologią społeczną szuka wzorów, tylko tak jak w społecznej teoria odnosi się do większości ludzi, behawioryzm stara się znaleźć uniwersalne prawa. Pod tym względem np. teorie osobowości mogą się schować, bo mają naprawdę nikłą szansę przewidzieć ruchy człowieka w różnych sytuacjach.

    Ale i tak trzeba do tego surowego, usystematyzowanego, behawiorystycznego wzoru dodać zmienne bardziej skomplikowane żeby rozgryźć całość człowieka.

    Myślę, że zwierzęta doświadczają wnętrza – takie słonie czy szympansy posiadają samoświadomość, więc muszą tym samym mieć jakąś reprezentację swojego bytu. Tylko, że jest to raczej jakaś forma procesu myślowego zbudowanego z obrazów, doświadczonych zdarzeń, połączonych w jakiś niesamowicie interesujący sposób ;)

    Reply
  6. Jacenty

    Kasia
    behawioryzm pomógł nam zrozumieć mechanizmy zachowań i ja tego nie atakuje. Atakuje jedynie skrajny redukcjonizm, który przejawia się między innymi tym, że wielu zwolenników koncepcji behawioralnych uważa, że znaleźli ostatecznie słuszne i prawdziwe wytłumaczenia natury zjawisk psychicznych. Mimo całego dostojeństwa odkryć behawioryzmu, takie podejście wydaje się być nieuprawnione, bardzo podoba mi się pojecie, którym zwykł określać to Ken Wilber – katastrofa płaskiej ziemi :)

    Teloch
    Dzięki za linki do bardzo fajnych materiałów

    Pozdrawiam :)

    Reply
  7. Teloch

    Wzór zachowania podany przez behawiorystów jest naprawdę kuszący – dlatego nie dziwię się ludziom, którzy tylko w tej dziedzinie doszukują się odpowiedzi. Wszystkie zmienne można zmierzyć czasowo bądź linijką. Na ten przykład – głód może być określany tylko jako czasowa odległość od ostatniego posiłku. W czasach rozwijania rozmytych teorii psychoanalitycznych to była świetna alternatywa by skupić wysiłki naukowców na czymś konkretnym. Teraz mamy neuropsychologię :>

    Jacenty – Proszę Cię bardzo ;) Dostałem feedback, że podaję mało źródeł, więc chcę zrobić z bloga coś bardziej multimedialnego ;)

    Ja Ci dziękuję za obszerne komentarze, bardzo mnie to cieszy :)

    Reply
  8. Jacenty

    Teloch
    ta tematyka bardzo mnie fascynuje choć z wykształcenia nie jestem psychologiem :) Patrzę na te zagadnienia bardziej z punktu widzenia filozofii nauki. Czasem mam tendencję do być może nadmiernego czepiania się szczegółów, ale to pozwala z drugiej strony otworzyć szerszy kontekst dla dyskusji ;)
    Neuronauka przyniosła to czego w moim odczuciu bardzo brakowało przez ostatnie lata. Z jednej strony akcentuje ogromną wagę związaną z badaniami mózgu, z drugiej zaś nie ignoruje zagadnienia wnętrza, odnosząc się do umysłu jako procesu, który powstaje na bazie działania materialnego mózgu. Dobrze, że stworzyłeś tego bloga i że można o tych tematach ciekawie porozmawiać, wreszcie z dala od New Age ;)

    Reply
  9. matka

    Proszę mi tu zaraz nauczyć swoje szczurki sprzątać po sobie, nie bałaganić przy jedzeniu, nie patrzeć wilkiem, nie wycofywać się rakiem, nie chować głowy w żwirek, jak struś, nie myszkować za jedzeniem. No i te nocne zabawy! Stanowczo proszę!

    Reply
  10. psycholudens

    Śšwietny tekst :) Bardzo mi miło widzieć zainteresowanie tymi tematami. Też miałem dwa szczury; prezentowały prawie identyczne zróżnicowanie zachowania, z tym, że nazywały się jakoś mniej behawiorystycznie: Harry i George.

    Mam jednak małego kuksańca odnośnie tego fragmentu:
    “[..] Wynik eksperymentu był aż nadto udany. Nastąpiła generalizacja bodźca – Albert zaczął się również lękać rzeczy podobnych do szczura. Lęk zdawał się nie wygasać. Miesiąc po eksperymencie dziecko bało się nawet brody św. Mikołaja, a reakcja na futro była wręcz przeraźliwa.”

    Zobacz, że jeśli czyta się oryginalny tekst to ten “eksperyment” (grupa kontrolna? liczba osób badanych? replikacja?) nie zakończył się wcale znacznym lękiem u Alberta.

    “Santa Claus mask. Withdrawal, gurgling, then slapped at it without touching. When his hand was forced to touch it, he whimpered and cried. His hand was forced to touch it two more times”

    Mam świeże doświadczenia z małym dzieckiem. Uwierzcie mi, że to to nie jest znacząca reakcja lękowa ;). Nie mówiąc już o tym, że z pewnością lękowe jest siłowe zmuszanie dziecka do dotknięcia czegoś, czego się obawia. Zwróćcie też uwagę w jaki sposób Watson zbliża się do dziecka w nałożonej masce.

    Innymi słowy po obejrzeniu filmu i dokładnym przeczytaniu raportu można odnieść wrażenie, że Watson bardzo chciał Alberta przestraszyć; dokonać pewnej ilustracji swojej idei (w końcu czekały na to matki całego świata! ;) ) natomiast eksperymentalnie jest to raczej klapa. Dużo straszenia – mało warunkowania.

    ps. co do pocisków sterowanych gołębiami – ciężko było przekonać ludzi, że latające nad ich głowami rakiety kierowane przez podwórkowe gołębie to bezpieczna broń ;)

    Reply
  11. Teloch

    Co do ps. – dlatego tak trudno mu było grant na badania dostać :> Pewnie jakby spróbował z sokołami albo orłami to by lepiej poszło – lepszy efekt marketingowy…

    Nie można jednak nie zauważyć najpierw dziecka nie przestraszonego, a nawet znudzonego obecnością zwierząt, a później wyraźnie poirytowanego. Najpierwej nie reagował zbytnio nawet na psa rzuconego w twarz, później mógł być po prostu zmęczony tymi ciągłymi próbami jakiegoś nawiedzonego starszego pana… Interpretacje mogą być różne, tak samo jak mity albo o całkowitym wygaszeniu tego warunkowania jak i fobii, która męczyła Alberta przez całe życie… ilu opowiadających tyle zakończeń ;)

    Za każdym razem zaskakujesz mnie głębszym spojrzeniem na całą sprawę – muszę się tego nauczyć ;) Czy Watson miał wcześniej praktykę z małymi dziećmi? Czy raczej traktował je jako mało skomplikowane naczelne w ubrankach i pieluchach?

    Reply
  12. psycholudens

    Spojrzenie to tylko kwestia wiedzy, czasu i uwagi, też tam dojdziesz jak będziesz szedł :) ale skrótów niestety nie ma.

    “Czy Watson miał wcześniej praktykę z małymi dziećmi? Czy raczej traktował je jako mało skomplikowane naczelne w ubrankach i pieluchach?”

    No i już wiesz, gdzie zacząć poszukiwania…

    Reply

Submit a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Pin It on Pinterest