Psychologia, neuropsychologia, mózg

Pełzający tweed

Nieprzytomny wzrok każdego ranka to świetny przykład jak ważną dla człowieka rzeczą jest sen. Kluczowy dla zachowania pamięci, odpoczynku, regeneracji. Ludzie jednak naginają granice swojego zdrowia próbując spać jak najmniej – jest to cecha naszych, zapracowanych czasów. A jak taka deprywacja może się skończyć? Peter Tripp postanowił nie zapaść w stan snu przez ponad 8 dni.

“Niemal od razu, pierwszego dnia, owładnęła nim ogromna senność. Przezwyciężył ją dzięki stałemu towarzystwu, przechadzkom, testom, jednak po upływie 5 dni trzeba mu było podać środek pobudzający. Choć stan jego zdrowia był dobry, otrzymywał bowiem bogatą w białko dietę, taką jak stosują sportowcy, wkrótce sam stwierdził, że czuje się jak „pies w studni”. Po dwóch dniach doświadczenia, zmieniając obuwie w hotelu, przekazał Westowi bardzo interesujące spostrzeżenie. W jego butach znajdowała się pajęczyna — oczywiście dostrzegalna tylko dla niego. West uprzedził go, że zapewne doznaje złudzeń wzrokowych. Plamki na stole stawały się dla niego robakami. Wydawało mu się, że w swoim pomieszczeniu widzi królika. Zaczął też mieć trudności w przypominaniu sobie rozmaitych spraw.

Po 100 godzinach, a więc dopiero w połowie doświadczenia, Tripp osiągnął nieunikniony punkt krytyczny. Mógł teraz wykonywać nie więcej niż dwie serie testów dziennie. Próby wymagające uwagi lub minimalnej bystrości umysłu stały się nie do zniesienia. W 170 godzinie testy stały się torturą. Proste zadania algebraiczne, które Tripp normalnie rozwiązywał bez trudu, wymagały teraz nadludzkiego wysiłku, którym on sam był przerażony. Bolesne wprost było przyglądanie się jego pełnym udręki usiłowaniom sprostania tym próbom.

Niezdolność do skupienia uwagi i utrata bystrości umysłu nie były jednak najgorsze. W 110 godzinie wystąpiły objawy delirium. „Wówczas niewiele mogliśmy się dowiedzieć o tym, ponieważ Tripp nie mógł nam o tym powiedzieć” – mówił jeden z lekarzy. Stało się to jasne dopiero wtedy, gdy poddano ocenie dziwne wypowiedzi i zachowanie się Trippa w czasie doświadczenia oraz przyjęto jego późniejsze stwierdzenia. Świat widziany jego oczami stał się groteskowy. Tweedowe ubranie wchodzącego lekarza wydało się Trippowi ubraniem z włochatych robaków. Wydawało mu się, że z ust pielęgniarki kapie ślina, a krawat jednego z badaczy wykonuje dziwne skoki. Było to okropne, trudne do wyrażenia i Tripp chwilami wpadał w gniew, zastanawiając się, czy doświadczenie przeprowadzane jest z pełną powagą, czy też urządza się tutaj maskaradę. Około 120 godziny otworzył on szufladę biurka w hotelu i natychmiast zaczął uciekać, wzywając pomocy. Wydawało mu sie, że jest objęta silnym płomieniem. Tripp sądził, że ogień podłożono umyślnie, jako rodzaj testu. Aby wytłumaczyć samemu sobie owe halucynacje, które wydawały się niemal rzeczywistością, usiłował poddać je pozornie racjonalnemu osądowi, przypominającemu urojenia u psychicznie chorych.

Około 150 godziny doświadczenia Tripp stracił orientację, przestał zdawać sobie sprawę z tego , gdzie się znajduje i kim jest. Wytworzył sobie nawyk częstego, niespokojnego spoglądania na wielki zegar wiszący na ścianie pomieszczenia. Jak stwierdzili później lekarze, zegar ten przybrał w oczach Trippa wygląd znanego mu aktora, występującego w widowiskach telewizyjnych w roli wampira Drakuli. Tripp zastanawiał się, czy jest sobą samym, czy też aktorem, którego teraz widział na zegarze. Wciąż jednak podziwiająca go młodzież, radiosłuchacze i wszyscy naoczni świadkowie doświadczenia nie domyślali się, jakie przeżywa męki. Chwilami opierał się plecami o ścianę tak, aby nikt nie mógł zaskoczyć go odwróconego tyłem. Choć przekroczył punkt krytyczny, ani razu nie pozwolił sobie [w trakcie trwania audycji] na niedyskretne zwierzenia, nie klął, unikał nawet impulsywnych okrzyków, na które pozwalał sobie kiedy indziej. Choć usiłował nieustannie działać świadomie, zapis jego fal mózgowych przypominał wtedy zapis głębokiego snu.

Ostatniego ranka przyszedł do Trippa, aby go zbadać, pewien znakomity neurolog. Mimo pięknej pogody miał ze sobą parasol, zaś jego nieco staroświeckie ubranie musiało zapewne przypominać Trippowi strój pogrzebowy. Lekarz ten żądał zawsze od pacjentów, aby do badania rozbierali się i kładli na kozetce. Tripp zadośćuczynił życzeniu, kiedy jednak, leżąc już, spojrzał na lekarza, doszedł do chorobliwego wniosku, że ten jest w rzeczywistości przedsiębiorcą pogrzebowym, który zamierza pochować go za życia. Ta przerażająca myśl skłoniła go do gwałtownej ucieczki w stronę drzwi. W pogoń ruszyło kilku lekarzy. Halucynacje przemieszały się z rzeczywistością, jedynym zaś wytłumaczeniem tego splotu wydarzeń wydało się Trippowi to, że lekarze uknuli okrutny spisek, którego padł ofiarą.

[Eksperyment dotrwał końca] Następnie zapadł w sen na 13 godzin. Kiedy się obudził, okazało się, że znikły zmory, upiorne iluzje i objawy wyczerpania psychicznego. Nie miał też więcej trudności z przypomnieniem sobie jakiegoś żartu czy z rozwiązaniem prostego zadania. Lekka depresja utrzymywała się jeszcze przez 3 miesiące.”

Źródło: Luce, G. G., Segal, J. (1969). Sen, marzenia senne i czuwanie (s. 109-112). Przeł. L. Bogusławski. Warszawa: PWN.

Pełzający tweed
Your subscription could not be saved. Please try again.
Pomyślnie zapisano adres! Sprawdź swoją skrzynkę!

Ostatnie artykuły

Przeszczep mini-mózgu

Badania nad ludzkim mózgiem są dość problematyczne. Nie dość, że sam organ jest nieco skomplikowany, to trudno o ciągły i łatwy dostęp do ochotników czy pacjentów. Pewnym przełomem ostatnich lach okazały się hodowane w laboratorium ludzkie organoidy zwane mini-mózgami. Owe mini-mózgi, dzięki publikacji w najnowszym Nature, jeszcze raz wbijają się buciorami na salony neuronauki — tym razem w głowie laboratoryjnego szczura.

Hipno-Chajzer

Poczucie kontroli jest bardzo ważnym aspektem ludzkiej psychiki. Przy hipnozie jednak całkowicie oddajemy się we władanie hipnotyzera. Na czym ten stan polega?

Losowe artykuły

12 Comments

  1. Lanooz

    Po tylu dniach snu zasnął tylko na 13 godzin? A czy potem jakoś spał dłużej?

    Reply
  2. Hegotf

    to jest dobre :> bede sobie nie-spal przez 50 godzin i pozniej pykne sobie z 10 godzin snu- ekonomicznie.. :> ciekawe czy bym sie do tego kiedys przyzwyczail:>

    Dobrze ze notki ruszyly ;) wydaje mi sie ze pod koniec tak dlugiego arta przydalby sie jakis podsumowujacy komentarz ;P

    Reply
  3. Jędrzej

    Jeśli byś się przyzwyczaił to byś umarł wcześniej :>

    A jeśli chodzi o Trippa, to na te 13 godzin rzutowały jeszcze środki pobudzające i takie tam :> poza tym na pewno podczas eksperymentu rozluźniał ciało bo inaczej by się nie pozbierał przez zakwasy :>

    Reply
  4. Ankaa

    ale śmieszne!^^ Raczej nie śmieszne, tylko tragiczne dla tego gościa :/ artykuł dość ciekawy… Przeczytałam chyba 2 razy…
    hmmmm…. (myśli)

    Reply
  5. Myśliciel

    Te objawy jakie doświadczał są podobne do choroby psychicznej zwanej “schizofrenią”
    (nazywano też chorobą królewską dzięki intensywnym przeżyciom i doświadczeniom chorego jego własnym umyśle)

    Ale chory na schizofrenię mocno wierzy w każdy wytwór własnej wyobraźni.

    Umysł człowieka pozbawionego snu przez tak długi okres zaczyna domagać się odpoczynku. Umysł zaczyna płatać figle właścicielowi, zaczyna on śnić na jawie, następuje utrata kontroli nad umysłem, Człowiek staje się umpulsywny.
    Chęć snu jest silniejsza. Utrata kontaktu z rzeczywistością to wynik dużego obciążenia systemu nerwowego. Poddany testowi doświadcza snu na jawie,
    to tak jakby w takich chwilach umysł zasypiał na kilka sekund.

    A czy schizofrenia, objawy schizofrenika nie są powodem braku przeżyć(intensywności) chorego w rzeczywistości lub brak nasycenia zmysłów w odpowiadającej mu ilościach.

    Drogą do zachorowania na schizofrenię jest
    niezgoda, nienawiść do rzeczywistości w jakiej się znajduje człowiek.
    Taki człowiek udaje że wszystko jest w porządku, a wewnątrz zaczyna desperacko szukać ucieczki od rzeczywistości i tu się pojawia paranoja, rzeczywistość jaką dostrzega chory jest tak straszna w przeżyciach emocjonalnych, że zmusza pacjenta do zmiany uczuć jakie wcześniej wiązał z myślą o czymś przykrym, ból jest tak silny że niema na to innej rady i dochodzi do rozszczepienia umysłu
    pomiędzy myślą i czuciem, zaczyna się reakcja łańcuchowa, pojawiają się kolejne objawy.
    W umyśle człowieka tworzy się jakieś uczucie, emocja (impulsem zewnętrznym może być cokolwiek, a czasem impuls rodzi się samoistnie) lub kilka na raz emocji i uczuć, a one wywołują odpowiadającą tym doznaniom myśli, a za myślą kolejne emocje i uczucia, no a za tym wszystkim słowa i czyny, dlatego wystarczy spojrzeć na takiego człowieka żeby stwierdzić że jest chory psychicznie, ale nie zawsze, nieraz po chorym nic nie widać, można jedynie wyczuć że jest coś nie tak w jego umyśle, ale to jest znacznie trudniejsze, ponieważ chory zachowuje cechy towarzyskie, z pozoru, czyli uśmiecha się potrafi być kulturalny w czynach i słowie, ludzie normalni wokoło czują jak by chory coś starał się ukryć, że zachowuje się w brew temu co czuje, ale też nie zawsze to wyczują, chorzy bywają otępieni emocjonalnie, to wyczuwalne jest od razu dla otoczenia.
    Schizofrenik paranoidalny uważa że coś jest nie tak z rzeczywistością w której żyje i z ludźmi także, wiąże ze sobą różne urojenia na temat wszystkiego co go otacza i mocno w nie wieży. Mogą to być urojenia przyjemne, euforyczne dla chorego i też takie co są zupełnie przerażające, histeryczne. Chory np. uważa że uświadomił sobie jakąś kluczową prawdę o świecie w jakim żyje, ludzi dookoła uznaje za głupców że czegoś tam nie pojęli tak jak on i tym się próbuje wywyższać(euforyczne) częściej uznaje się za niezwykłego wizjonera, proroka, niemalże impulsywnie nagle wylewa z siebie prorocze wizje, głównie o końcu świata i o Antychryście, Apokalipsie, w szczegółach jest w stanie mówić godzinami o zagładzie ludzkości, widać że mocno wierzy w to co mówi i jest tego przekonany.
    To paranoidalne urojenia lękowe, myśli nagromadzone wcześniej i pomieszane z rzeczywistością.
    Chory czuje się jakby był nie z tego świata, często głosi że jest Jezusem, synem boga i z polecenia boga ojca zstąpił ponownie na ziemię by ocalić lud swój, albo zginąć za niego, czy też twierdzi że jest boga wysłannikiem.
    Schizofrenik myśli że jest kimś wyjątkowym(i tu wcale się nie dziwię czemu często schizofrenicy czują się wyjątkowi, a czyż nie są na swój sposób dzięki przeżyciom we własnym umyśle)
    Bywają czasem niebezpieczni dla otoczenia i siebie, bywają także zupełnie nie groźni, impulsywnie wybierają, a sami twierdzą że wyczuwają dobrych ludzi, a także tych co są wcieleniem diabła jak sądzą i takich atakują.
    Chory słyszy głosy, rozkazy do robienia różnych dziwnych, czasem przerażających rzeczy, jest w stanie nawet zamordować swoją rodzinę lub popełnić samobójstwo.
    Toczy nieustanną walkę lub nieustannie ucieka przed rzeczywistością – prawdą kluczową co daną mu było pojąć, według chorego.
    Dla nas ludzi o zdrowych zmysłach toczy on walkę i ucieka od własnego chorego umysłu – źle zaprogramowanego umysłu.
    Lepiej jest przeżyć coś takiego niż przesiedzieć całe życie przed telewizorem i gówno mieć.

    Najbardziej zagadkowa Choroba psychiczna dziejów ziemi chyba nawet.
    Kryją się w niej najgłębsze tajniki funkcjonowania naszego umysłu.

    Ale to także wynik jakiejś tragedii w życiu człowieka, jest jeszcze gorzej jeśli ofiarą staje się osoba młoda. To droga do kolejnych tragicznych wydarzeń skrzywdzonej osoby przez życie.

    Powinniście pisać więcej w szczegółach na temat tej choroby.

    Reply
  6. Jędrzej

    Ja bardziej zagłębiałem się w schizofrenię jako chorobę o ciekawych urojeniach i o neurologicznej przyczynie. Czy taka zagadkowa? Już chyba nie bardzo. Wiadomo jakie są jej przyczyny – genetyczna problematyka neurotransmiterów. Z tego co pamiętam to głównie dopaminy i serotoniny. W sumie ciekawa choroba więc może coś skrobnę na ten temat ;)

    Reply
  7. Hegotf

    :D
    Poważnie? pare problemow w budowie komórki i pojawia sie choroba? I nie ma tu żadnego związku z dzieciństwem, doświadczeniem?
    Czytalem ze bardzo duzy odsetek chorych byl w dziecinstwie skrycie nie kochanych przez swoje matki ..

    Reply
  8. nick

    LOL – A na co Ty Hetgotf liczyłeś? W ostatecznym rozrachunku wszystko sprowadza się do chemii i fizyki :P

    Reply
  9. Hegotf

    ciekawe:>
    Mysle ze przy temacie klonowania wyjdzie szydlo z worka :>

    Reply
  10. nick

    Ale, że dlaczego właśnie przy klonowaniu i szydło ? :P

    Reply
  11. Michał Pasterski

    Kiedyś widziałem dokument na temat snu, w którym mówiono o “mikrodrzemkach”, które pojawiają się gdy nie śpimy przez dłuższy czas. Polega to na tym, że zapada się w płytki sen (w fazę REM) na bardzo krótki czas ( chyba ok 1-3 sekundy ale nie jestem pewien). Ciekawe dlaczego w tym eksperymencie nie ma nic na ten temat. Być może to przez środki pobudzające, a być może po prostu nie było to zauważone przez badaczy?

    Reply
  12. tom

    Mikrodrzemki – widzialem dokument o żegludze w pojedynke i w rejonie lodowców na morzu żeglarka zapadała na 20 minutowe drzemki potem czuwanie i zapętlanie akcji. Skończyło sie to depresją i całkowitym rozstrojeniem. A 13h może dlatego spał bo przy dluższym braku snu faza snu głebokiego zostaje zwiększona – głowy nie dam ale wydaje mi sie że czytalem gdzies o tym.

    Reply

Trackbacks/Pingbacks

  1. Halucynacje | Neurotyk - [...] stan jednak nie jest zbyt dobry dla organizmu. Przekonał się o tym Peter Tripp, którego wysiłki kiedyś opisałem. Niesamowite…

Submit a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Pin It on Pinterest